Cześć
Jak widać przez ostatni czas nie pojawił się żaden post z powodu braku czasu i pomysłu. No i bólu głowy. Dzisiaj chciałam napisać o tym, jak beznadziejnie zaczęłam drugi semestr.
Semestr zakończyłam z czterema 2 z ogólną średnią 3.53. Z tego co pamiętam, to moim postanowieniem noworocznym było zacząć się uczyć, mniej grać i więcej czytać i ćwiczyć. Jednak moje lenistwo wzięło górę i w konsekwencji siedzę w domu, jem, gram i śpię. Czyli mega aktywne życie. Żart. Co do tego rozpoczęcia drugiego semestru to jest naprawdę okropnie. Z niektórych przedmiotów wykorzystałam już nieprzygotowania i dostałam kilka 1. Na sprawdziany się nie uczę. Właściwie to jak wracam do domu to nie otwieram nawet plecaka. Pakuję się rano. To jest przerażające! Tym bardziej, że w tym tygodniu miałam okres (jak wspominałam we wcześniejszych postach, będę pisać o wszystkim). A okres przeżywam potwornie. Zaczyna się normalnie, aż nagle drugi i trzeci dzień jestem osłabiona, ból głowy, brzucha, ehh.... wszystkiego, stan depresyjny, mam ochotę się zabić. Czwarty, piąty, szósty (siódmy, ósmy) dzień jest już w porządku. Czy to normalne? Raczej nie. Ale u mnie to chyba normalne, że jestem nienormalna. Nieważne. Więc, wracając do tematu to podchodzę strasznie olewatorsko do nauki i szkoły. W mojej głowie włączyło się coś takiego.... em.... że żyje się raz (?). Mam ochotę zaszaleć, zrobić coś głupiego nie myśląc o konsekwencjach. Jednak coś, a może ktoś mi to blokuje. I przez to nie czuję się do końca wolna. Ciężko to wyjaśnić, ale chyba mnie rozumiecie.
Nie wiem co chciałam przekazać w tym poście, ale miałam ochotę czymś się z wami podzielić. W następnym możecie spodziewać się moich odpowiedzi do Liebster Blog Award.
30 sty 2015
31 gru 2014
postanowienia noworoczne
Witajcie:)
Wraz, że dzisiaj jest już 31.12 (i jestem chora) postanowiłam napisać listę moich postanowień noworocznych oraz ocenić ten rok.
Zacznę od oceny. Ten rok całkowicie zmienił moje życie. Pojawiło się wiele nowych ludzi i wiele zniknęło na zawsze. Moje zainteresowania są inne, tak jak i zachowanie, wygląd, styl. Przez pewne osoby, boję zaufać się innym. Boję się zakochać, cholernie się boję, że pobędzie miesiąc i odejdzie. Ale poradziłam sobie z moim problemem. Zaczęłam akceptować siebie, to jak wyglądam. Nauczyłam się być szczęśliwa, nawet z małych rzeczy. Bardzo pomógł mi ten tekst: "Gdy wszystko się poukłada, to w końcu będę szczęśliwy" - fałsz, "Gdy zacznę być szczęśliwy, to w końcu wszystko się poukłada" - prawda. Bardzo motywują mnie przeróżne teksty jeśli chodzi o szczęście. Rok temu kupiłam książkę Demi Lovato, jednak nie udało mi się jej przeczytać. Mam nadzieję, że zacznę jak najszybciej. Podsumowując, był to rok wielkich zmian, załamań i chwil szczęścia, ale będę szczera, dobrze, że to już koniec.
Wraz, że dzisiaj jest już 31.12 (i jestem chora) postanowiłam napisać listę moich postanowień noworocznych oraz ocenić ten rok.
Zacznę od oceny. Ten rok całkowicie zmienił moje życie. Pojawiło się wiele nowych ludzi i wiele zniknęło na zawsze. Moje zainteresowania są inne, tak jak i zachowanie, wygląd, styl. Przez pewne osoby, boję zaufać się innym. Boję się zakochać, cholernie się boję, że pobędzie miesiąc i odejdzie. Ale poradziłam sobie z moim problemem. Zaczęłam akceptować siebie, to jak wyglądam. Nauczyłam się być szczęśliwa, nawet z małych rzeczy. Bardzo pomógł mi ten tekst: "Gdy wszystko się poukłada, to w końcu będę szczęśliwy" - fałsz, "Gdy zacznę być szczęśliwy, to w końcu wszystko się poukłada" - prawda. Bardzo motywują mnie przeróżne teksty jeśli chodzi o szczęście. Rok temu kupiłam książkę Demi Lovato, jednak nie udało mi się jej przeczytać. Mam nadzieję, że zacznę jak najszybciej. Podsumowując, był to rok wielkich zmian, załamań i chwil szczęścia, ale będę szczera, dobrze, że to już koniec.
Moje postanowienia noworoczne:
●być szczęśliwa
●ostro trenować
●dawać z siebie 110%
●pokazywać, że mi zależy
●znaleźć tego "jedynego"
●mniej słodyczy
●pracować nad ciałem
●spotykać się z przyjaciółmi
●uczyć się
●zdać
●wierzyć
●nie poddawać się
●szaleć
●otworzyć się
●bardziej ufać ludziom
●nie patrzeć na przeszłość
●żyć chwilą
●spełniać marzenia
●walczyć do końca
To chyba wszystko. Jak widać postanowienia są naprawdę ciężkie, może się tak nie wydawać, ale ten rok będzie naprawdę ostry. Mam nadzieję, że wy tez macie postanowienia noworoczne, które uda wam się zrealizować. Szczęśliwego Nowego Roku! :)
27 gru 2014
zakochałam się 0.1
Cześć :)
Wiem, że dawno nie pojawił się post, ale ciężko z czasem. A gdy był czas, to brak pomysłu na post. Dzisiaj napisze o subkulturach w których dosłownie się zakochałam.
Wpierw odpowiem na pytanie, czym są subkultury? Nie spodziewajcie się fachowej odpowiedzi. Więc, jest to grupa osób, przeważnie tworzy ją młodzież, z tymi samymi problemami, zainteresowaniami pewnym stylem, kulturą. Pewnie mało wam to mówi, dlatego podam konkretną subkulturę i z pewnością ogarniecie. Subkultura taka jak emo/scene. Rozumiecie? Raczej tak.
Tylko, że subkulturą, którą jestem zafascynowana to na pewno nie emo. Chociaż rok temu marzyłam żeby tak wyglądać. Styl się zmienia, na szczęście. Trochę to przeciągam, nienawidzę przeciągać, więc przejdę do rzeczy. Aktualnie, od 5 miesięcy, może i dłużej zakochałam się w pastel goth i pastel grunge oraz vintage i pale, ale to nie subkultury. Pastel goth, czyli dosłownie - cute can kill (słodkie potrafi zabić, w wolnym tłumaczeniu). Wiadomo jak wygląda osoba Goth, a że ja jestem jedną z większych fanek pasteli i mrocznych styli, pastel goth to coś idealnego dla mnie. Osoby interesujące się tą subkulturą zazwyczaj słuchają rocka, metalu, ale muzyka nie jest ważna. Styl - zazwyczaj peruki, jednak coraz więcej osób farbuje włosy na wybrany, jasny, pastelowy kolor. Buty na wysokiej platformie, np. creepersy, bądź słodziutkie baleriny. Dodatki są zazwyczaj straszne, takie jak trupie rączki lub kokardki z oczami. Ubrania zależą jednak od ludzi, nie ma nic konkretnego, ważne jest jednak, aby było słodko i strasznie. Kilka przykładów na Pastelbat :
Wiem, że dawno nie pojawił się post, ale ciężko z czasem. A gdy był czas, to brak pomysłu na post. Dzisiaj napisze o subkulturach w których dosłownie się zakochałam.
Wpierw odpowiem na pytanie, czym są subkultury? Nie spodziewajcie się fachowej odpowiedzi. Więc, jest to grupa osób, przeważnie tworzy ją młodzież, z tymi samymi problemami, zainteresowaniami pewnym stylem, kulturą. Pewnie mało wam to mówi, dlatego podam konkretną subkulturę i z pewnością ogarniecie. Subkultura taka jak emo/scene. Rozumiecie? Raczej tak.
Tylko, że subkulturą, którą jestem zafascynowana to na pewno nie emo. Chociaż rok temu marzyłam żeby tak wyglądać. Styl się zmienia, na szczęście. Trochę to przeciągam, nienawidzę przeciągać, więc przejdę do rzeczy. Aktualnie, od 5 miesięcy, może i dłużej zakochałam się w pastel goth i pastel grunge oraz vintage i pale, ale to nie subkultury. Pastel goth, czyli dosłownie - cute can kill (słodkie potrafi zabić, w wolnym tłumaczeniu). Wiadomo jak wygląda osoba Goth, a że ja jestem jedną z większych fanek pasteli i mrocznych styli, pastel goth to coś idealnego dla mnie. Osoby interesujące się tą subkulturą zazwyczaj słuchają rocka, metalu, ale muzyka nie jest ważna. Styl - zazwyczaj peruki, jednak coraz więcej osób farbuje włosy na wybrany, jasny, pastelowy kolor. Buty na wysokiej platformie, np. creepersy, bądź słodziutkie baleriny. Dodatki są zazwyczaj straszne, takie jak trupie rączki lub kokardki z oczami. Ubrania zależą jednak od ludzi, nie ma nic konkretnego, ważne jest jednak, aby było słodko i strasznie. Kilka przykładów na Pastelbat :
O pastel grunge nie będę się rozpisywać. Chodzi o to samo, jednak ma być bardziej kobieco i pastelowo, nie strasznie, ani nie za słodko.
***
Wiem, że post nie jest rewelacyjny ale nie mam weny, a coś sprawiło, że czułam potrzebę napisania dzisiaj o tym. Na zakońcenie postu, kilka zdjęć (jedynych zdjęć) z ig. (f4f - @ewpeople03)
***
Wiem, że post nie jest rewelacyjny ale nie mam weny, a coś sprawiło, że czułam potrzebę napisania dzisiaj o tym. Na zakońcenie postu, kilka zdjęć (jedynych zdjęć) z ig. (f4f - @ewpeople03)
8 gru 2014
Coś ludzkiego: kompleksy z wyglądem?!
Dzieńdobrywieczór (na wstępie chciałam dodać, że mam swoją opinię na różne tematy i nie musicie się ze mną zgadzać).
Od razu po szkole wróciłam do domu, aby położyć się spać. Po dwugodzinnej drzemce, przeleżałam godzinę w łóżku i myślałam o czym napisać post. Doszłam do wniosku, że napisze o "rzeczach ludzkich", czyli o czymś normalnym dla człowieka. Chcę dodać, że pojawią się tematy związane z miesiączką, homoseksualizmem i związkach. Myślę, że jest to coś normalnego i mogę o tym napisać.
A więc, dzisiaj chciałabym napisać o kompleksach dziewczyn co do własnego wyglądu. Ja osobiście od kilku miesięcy akceptuje swoje ciało. Rok temu, za wszelką cenę chciałam być chuda. Specjalnie się głodziłam i żeby nie jeść, szłam do wanny na długie godziny. Wyglądało to mniej-więcej tak: tydzień nie jadłam, miesiąc jadłam jak świnia, tydzień nie jadłam, miesiąc jadłam jak świnia... i tak w kółko. Latem, dotarło do mnie, że chłopacy nie chcieliby chodzić z jakimiś patykiem, jakim chciałam być, tylko z laską mającą naturalne, kobiece kształty. Nie chcę oczywiście obrażać tu naturalnie chudych dziewczyn, które nie mogą nic zrobić ze swoją budową. Więc, wracając do moich rozważań latem, jeżeli chciałabym wyglądać dobrze, to muszę ćwiczyć, co nie jest dla mnie problemem, zdrowo się odżywiać i akceptować siebie jak wyglądam. Jestem jeszcze nastolatką i ciało dalej rośnie i trudno mi zrozumieć zakompleksione dziewczyny, które nie chcą patrzeć na siebie w lustrze. No ale powiedzmy sobie szczerze, że jeśli jesteś gruba, to jesteś zakompleksiona z tego powodu, ale trzeba zrozumieć, że jeśli chcesz coś zrobić ze swoim wyglądem to musisz ruszyć dupę z przed telewizji i odstawić na bok słodycze oraz różne napoje.
Zanim zaczęłam pisać ten post, weszłam na jedną stronę, gdzie znalazłam nową modę na przerwę między udami. No po prostu padłam. Jak swój własny wygląd ciała można zaliczać do mody? Od kiedy zaczęłam siedzieć przed komputerem, czytałam dużo co do mody, ale nigdy nie akceptowałam tego, że ciało latem ma być chude, a za 2 lata zimą były modne krągłości. Nie akceptowałam tego, że ciało zalicza się do mody. (moim zdaniem) Modne są ubrania na odpowiedni sezon, ale nie ciało.
To chyba na tyle, co chciałam przekazać. Ten temat męczył mnie już naprawdę długo i jestem bardzo szczęśliwa, że w końcu mogłam to z siebie wyrzucić. Mam nadzieję, że będzie więcej odbiorców tego posta i komuś będzie chciało się to przeczytać.
(wiem, że zdjęcia nie są profesjonalne, postaram się o lepsze)
Od razu po szkole wróciłam do domu, aby położyć się spać. Po dwugodzinnej drzemce, przeleżałam godzinę w łóżku i myślałam o czym napisać post. Doszłam do wniosku, że napisze o "rzeczach ludzkich", czyli o czymś normalnym dla człowieka. Chcę dodać, że pojawią się tematy związane z miesiączką, homoseksualizmem i związkach. Myślę, że jest to coś normalnego i mogę o tym napisać.
A więc, dzisiaj chciałabym napisać o kompleksach dziewczyn co do własnego wyglądu. Ja osobiście od kilku miesięcy akceptuje swoje ciało. Rok temu, za wszelką cenę chciałam być chuda. Specjalnie się głodziłam i żeby nie jeść, szłam do wanny na długie godziny. Wyglądało to mniej-więcej tak: tydzień nie jadłam, miesiąc jadłam jak świnia, tydzień nie jadłam, miesiąc jadłam jak świnia... i tak w kółko. Latem, dotarło do mnie, że chłopacy nie chcieliby chodzić z jakimiś patykiem, jakim chciałam być, tylko z laską mającą naturalne, kobiece kształty. Nie chcę oczywiście obrażać tu naturalnie chudych dziewczyn, które nie mogą nic zrobić ze swoją budową. Więc, wracając do moich rozważań latem, jeżeli chciałabym wyglądać dobrze, to muszę ćwiczyć, co nie jest dla mnie problemem, zdrowo się odżywiać i akceptować siebie jak wyglądam. Jestem jeszcze nastolatką i ciało dalej rośnie i trudno mi zrozumieć zakompleksione dziewczyny, które nie chcą patrzeć na siebie w lustrze. No ale powiedzmy sobie szczerze, że jeśli jesteś gruba, to jesteś zakompleksiona z tego powodu, ale trzeba zrozumieć, że jeśli chcesz coś zrobić ze swoim wyglądem to musisz ruszyć dupę z przed telewizji i odstawić na bok słodycze oraz różne napoje.
Zanim zaczęłam pisać ten post, weszłam na jedną stronę, gdzie znalazłam nową modę na przerwę między udami. No po prostu padłam. Jak swój własny wygląd ciała można zaliczać do mody? Od kiedy zaczęłam siedzieć przed komputerem, czytałam dużo co do mody, ale nigdy nie akceptowałam tego, że ciało latem ma być chude, a za 2 lata zimą były modne krągłości. Nie akceptowałam tego, że ciało zalicza się do mody. (moim zdaniem) Modne są ubrania na odpowiedni sezon, ale nie ciało.
To chyba na tyle, co chciałam przekazać. Ten temat męczył mnie już naprawdę długo i jestem bardzo szczęśliwa, że w końcu mogłam to z siebie wyrzucić. Mam nadzieję, że będzie więcej odbiorców tego posta i komuś będzie chciało się to przeczytać.
(wiem, że zdjęcia nie są profesjonalne, postaram się o lepsze)
6 gru 2014
Ready to run
Cześć :)
Zacznę od tego, że jest to mój drugi blog, więc mam już nieco doświadczenia. Na imię mam Marysia, 14-latka mieszkająca w województwie Lubuskim. Od 2 lat trenuję lekką atletykę, a dokładniej biegam na dystans 300 metrów przez płotki (mppł). Słucham każdego typu muzyki. Jestem uzależniona od One Direction, zespołów metalowych jak Black Veil Brides i Bring Me The Horizon oraz od polskiego jak i zagranicznego rapu. Jestem fanką przeróżnych subkultur. Jedną z nich jest Pastel Goth. Oglądam anime i czytam mangę, ale nie mogę nazwać się otaku. Moim ulubionym serialem jest Dexter. Uwielbiam psychiczne seriale z dużą ilością krwi w każdym odcinku. Mam wielu znajomych i kilku prawdziwych przyjaciół za których skoczyłabym w ogień. Uwielbiam rysować i tańczyć. Co do mody, to nie przywiązuje do tego dużej wagi, ale ważne żebym czuła się dobrze. Jestem też zafascynowana modą z lat 40, 50, 80 i 90.
To tak w skrócie o mnie i co lubię, a na tym blogu będę pisała o sobie, o moich przemyśleniach, o tym co w danym momencie mi się podoba i nie.
Mam nadzieję, że wam się spodoba. Zapraszam do obserwacji :)
Zacznę od tego, że jest to mój drugi blog, więc mam już nieco doświadczenia. Na imię mam Marysia, 14-latka mieszkająca w województwie Lubuskim. Od 2 lat trenuję lekką atletykę, a dokładniej biegam na dystans 300 metrów przez płotki (mppł). Słucham każdego typu muzyki. Jestem uzależniona od One Direction, zespołów metalowych jak Black Veil Brides i Bring Me The Horizon oraz od polskiego jak i zagranicznego rapu. Jestem fanką przeróżnych subkultur. Jedną z nich jest Pastel Goth. Oglądam anime i czytam mangę, ale nie mogę nazwać się otaku. Moim ulubionym serialem jest Dexter. Uwielbiam psychiczne seriale z dużą ilością krwi w każdym odcinku. Mam wielu znajomych i kilku prawdziwych przyjaciół za których skoczyłabym w ogień. Uwielbiam rysować i tańczyć. Co do mody, to nie przywiązuje do tego dużej wagi, ale ważne żebym czuła się dobrze. Jestem też zafascynowana modą z lat 40, 50, 80 i 90.
To tak w skrócie o mnie i co lubię, a na tym blogu będę pisała o sobie, o moich przemyśleniach, o tym co w danym momencie mi się podoba i nie.
Mam nadzieję, że wam się spodoba. Zapraszam do obserwacji :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






