30 sty 2015

omfg fck sql

Cześć
Jak widać przez ostatni czas nie pojawił się żaden post z powodu braku czasu i pomysłu. No i bólu głowy. Dzisiaj chciałam napisać o tym, jak beznadziejnie zaczęłam drugi semestr.
Semestr zakończyłam z czterema 2 z ogólną średnią 3.53. Z tego co pamiętam, to moim postanowieniem noworocznym było zacząć się uczyć, mniej grać i więcej czytać i ćwiczyć. Jednak moje lenistwo wzięło górę i w konsekwencji siedzę w domu, jem, gram i śpię. Czyli mega aktywne życie. Żart. Co do tego rozpoczęcia drugiego semestru to jest naprawdę okropnie. Z niektórych przedmiotów wykorzystałam już nieprzygotowania i dostałam kilka 1. Na sprawdziany się nie uczę. Właściwie to jak wracam do domu to nie otwieram nawet plecaka. Pakuję się rano. To jest przerażające! Tym bardziej, że w tym tygodniu miałam okres (jak wspominałam we wcześniejszych postach, będę pisać o wszystkim). A okres przeżywam potwornie. Zaczyna się normalnie, aż nagle drugi i trzeci dzień jestem osłabiona, ból głowy, brzucha, ehh.... wszystkiego, stan depresyjny, mam ochotę się zabić. Czwarty, piąty, szósty (siódmy, ósmy) dzień jest już w porządku. Czy to normalne? Raczej nie. Ale u mnie to chyba normalne, że jestem nienormalna. Nieważne. Więc, wracając do tematu to podchodzę strasznie olewatorsko do nauki i szkoły. W mojej głowie włączyło się coś takiego.... em.... że żyje się raz (?). Mam ochotę zaszaleć, zrobić coś głupiego nie myśląc o konsekwencjach. Jednak coś, a może ktoś mi to blokuje. I przez to nie czuję się do końca wolna. Ciężko to wyjaśnić, ale chyba mnie rozumiecie.   



Nie wiem co chciałam przekazać w tym poście, ale miałam ochotę czymś się z wami podzielić. W następnym możecie spodziewać się moich odpowiedzi do Liebster Blog Award.